Mustangi rządzą Światem!

To był jeden z tych niezwykłych maili wpadających na naszą klubową skrzynkę, będący wynikiem mustangowego szaleństwa, które ogarnęło naszą wspólnotę. Z drugiej strony globu odezwał się Amerykanin, który na 
wakacje miał zamiar przyjechać do Polski. Interesowało go czy w trakcie jego pobytu nie będzie odbywała się jakaś impreza mustangowa w naszym pięknym kraju. Niestety niczego nie mieliśmy w kalendarzu, ale od czego są koledzy, maile i prywatna czerwona linia do krakowskiego Lajkonika. Co z tego wyszło?

Kuba zadzwonił do mnie w przeddzień wizyty gościa i zapytał o możliwość skrzyknięcia ekipy mustangomaniaków z Krakowa, tak by nasz gość nie zapomniał punktu swojej wycieczki po Europie jakim był Kraków.
Jeden sms załatwił wszystko i ekipa była gotowa. Spotkaliśmy się 20 min przed umówionym spotkaniem. W umówionym miejscu stawili się aroOn, Lajkonik, Escalar, ja (adriank9) oraz oczywiście Kuba.

Zdjęcia autorstwa Postularis
Zdjecia autorstwa Postularis

Następnie paradnie, już w stadzie przejechaliśmy do hotelu w którym był nasz gość.
Stał przed hotelem z uśmiechem na ustach gdyż było nas słychać już z odległości jednego kilometra.
Oczywiście wizyta koników nie umknęła gościom hotelowym i personelowi, więc zanim gościa zabraliśmy na przejażdżkę minęło 15 minut.

Przejechaliśmy przez centrum Krakowa, aż na Błonia, gdzie miało miejsce spotkanie klasyków. Tam Dave miał szanse sprawdzić perełki naszej motoryzacji takie jak Polonez, „Maluch” czy „Duży Fiat”. Poza naszymi „perełkami” były tam też inne klasyki. Przy każdym z nich spędziliśmy 10 minut. Dużo rozmawialiśmy, Dave oczywiście nie omieszkał zasiąść za kierownicą każdego z nich.

W tak sympatycznym towarzystwie czas mijał szybko więc ani się nie obejrzeliśmy, jak trzeba było odwieść Dave’a do hotelu. W drodze powrotnej zapewniliśmy naszemu gościowi odrobinę adrenaliny. Mały filmowy pościg Bullitt vs Cobra. Ku naszemu zaskoczeniu w radiu CB odezwali się chyba wszyscy kierowcy którzy za nami jechali. Przez chwilę na kanale 19 było jak na meczu piłkarskim. Chwila, moment i byliśmy pod hotelem.
Znów była żywiołowa dyskusja, wymiana podkoszulków i kolejne 30 minut minęło.

Nie musieliśmy długo czekać na relacje Dave którą to podzielił się z amerykańskim Klubem Mustanga zaraz po powrocie do Stanów. Jest nam miło z tego powodu. Poniżej jego relacja:

Mustangi rządzą Światem

„Przed emeryturą, kiedy to byłem jeszcze czynny zawodowo, w związku z pracą podróżowałem wiele po Świecie. Gdziekolwiek byłem zawsze starałem się odszukać miejscowy klub Mustanga w danej okolicy lub kraju. Znalazłem ich wiele. Poznałem np. mustangomaniaków począwszy od Iowa do Luizjany przez Pensylwanię, aż do samej północy stanu Nowy Jork. Wspaniali ludzie, świetne samochody, stare dobre czasy.

Wraz z żoną podróżuję po Świecie od 25 lat. Nasza ostatnia podróż przywiodła nas do Europy. Zdecydowałem, że tym razem zwiedzimy Stary Kontynent. Jako, że jestem oficjalnym reprezentantem Mustang Club America wpadłem na pomysł, aby i tym razem sprawdzić kluby w Europie i spotkać się z ich reprezentantami. Poczytałem trochę o klubie z Włoch, z Austrii oraz o klubie z Polski. Widziałem ich filmy na youtube związane głównie z Mustang Race. Jako, że Kraków był jednym z moich punktów wycieczki po Europie (tuż przed Wiedniem) poprosiłem o spotkanie. Napisałem emaila do klubu z Polski oraz z Austrii. Do Włoch tym razem się nie wybraliśmy.

Zapytałem również oba kluby o ciekawe miejsca do zwiedzania w ich miastach. Suzan z austriackiego klubu wysłała mi kilka emaili z informacją co warto zobaczyć, gdzie można smacznie zjeść. Jeśli chodzi o polski klub Kuba napisał do mnie wiele emaili. Głównie opowiadał mi o Mustang Race, tym z tego roku jak i o poprzednich edycjach. Wspomniał również o słynnej polskiej gościnności. Zapytał mnie o datę mojej wizyty w Krakowie oraz o hotel, w którym się zatrzymam i zaproponował odwiedziny przedstawicieli Klubu.

W dniu spotkania Kuba napisał mi wiadomość email, iż Mustangi przybędą na godzinę 20:00.
I proszę mi wierzyć, punkt 20:00 dźwięk ryczących silników dobiegał z ulicy, którą koniki nadjeżdżały w moim kierunku. Trzeba pamiętać, że Kraków to stare historycznie miasto. Jego centrum w przeciwieństwie do centrum typowego amerykańskiego miasta składa się z wąskich uliczek z chodnikami, otoczonymi starymi kamienicami. Echo grzmiących silników było porażająco ogromne.

I nagle mym oczom ukazały się 4 mustangi wraz z sześcioma facetami.
Dwa z nich były IV generacji – V6 oraz Cobra. Dwa pozostałe V generacji – V6 oraz czarny Bullitt numer 74. Tak, czarny, nie zielony! Bullitt posiadał kompresor Kenne Bell. Goście z hotelu dosłownie zaczęli się „wylewać”. Robili zdjęcia, pytali, zachwycali się, czułem się jak w niebie!
Kierowcy tych mustangów przyjechali na spotkanie z innym mustangomaniakiem, którego nawet nie znali. Wspaniała sprawa!
Zaczęliśmy od tego od czego się zazwyczaj zaczyna czyli obeszliśmy wszystkie 4 mustangi i rozmawialiśmy o nich.

W końcu wszyscy zaczęli nimi „gazować” abyśmy mogli posłuchać warkotu silników.
Następnie Kuba, Adrian, Staszek oraz Michał (przyp.red. fotograf zamówiony przez nas na tę okazję) zaproponowali wspólną przejażdżkę – crusing wieczorny po Krakowie. Dotarliśmy do miejsca gdzie poza naszymi mustangami były także inne klasyki amerykańskie takie jak 1971 Buick Skylark GS czy Pontiac Catalina, a także polskie, czeskie i rosyjskie klasyki. Bardzo interesujące. Ci ludzie są tak samo zakręceni na punkcie samochodów jak my w Stanach.
Bardzo dużo rozmawialiśmy o ich samochodach, jako że są to samochody inne niż te nasze amerykańskie klasyki.
Następnie w związku z tym, że rano czekała mnie wczesna pobudka udaliśmy się do hotelu. Mój wieczór w Krakowie dobiegł końca. Hm prawie… Jeszcze niezapomniany powrót do hotelu. Odwiozły mnie dwa mustangi Bullitt Staszka, w którym jechał także Kuba oraz Cobra Adriana, w której i ja jechałem. Brak mi słów, by opisać co to była za jazda. To było niczym rajd ulicami Krakowa, ale nie powiem jak szybko jechaliśmy!

Na koniec jeszcze w rozmowie usłyszałem od chłopaków, iż mustangi to pojazdy jakie nie często można spotkać na polskich drogach i każde pojawienie się ich budzi niemałą sensacje. I tak było!
Kiedy wróciliśmy do hotelu zapytałem ich jeszcze „dlaczego Mustangi”?
Powiedziano mi, że to nie tylko dlatego, że mustangi sprawiają wiele radości ich użytkownikom ale również są to auta bezpieczne, niezawodne i wbrew pozorom wcale nie paliwożerne. A poza tym są „cool”.
Tak więc to było moje do zobaczenia ale do rychłego zobaczenia!
Dostałem od nich podkoszulek klubowy, który szczególnie polubiłem. Pożegnaliśmy się i tak o to znów słyszałem echo
potężnych jednostek. Było ono słyszalne jeszcze przez 5 minut!

W czasie tego wieczoru dowiedziałem się również, iż Mustang Klub Polska planuje wizytę w Stanach w przyszłym roku. Będzie to wycieczka z Detroit aż do Kalifornii wzdłuż Drogi 66 przez Las Vegas aż to siedziby Shelby, a następnie Saleen. Mam zamiar się z nimi zobaczyć. Może wy także!? Jeśli chcecie się z nimi skontaktować odwiedźcie http://www.mustangklub.pl aby zobaczyć wspomniane filmy oraz http://www.mustangklub.com.pl aby poczytać o Mustang Klub Polska.

Wiem na pewno, że będzie im miło porozmawiać z kimś od nas!

Dave Albert MCA # 66446
MCA representative for the
WNY Shelby and Mustang Club