Radosławstalowy

Radosławstalowy

Mój Mustang jest jak heroina….ale nie planuje detoxu…..
Własnoręcznie leczę jego rany po amerykańskich oprawcach zgodnie z mottem „kultura techniczna-to lubię

FUFU

FUFU

Jest to moje spełnione marzenie od dawna. Służy mi jako daily car bo nie mogę się z nim rozstać 🙂

Rafał ,,no name”

Rafał ,,no name”

BULLITT i wszystko w temacie .
Gdy minęło 40 wiosen pomyślałem aby zakupić coś co nie będzie ani funkcjonalne ani rodzinne ani oszczędne. Wybór padł na Bullitta i po
zakupie okazało się, że i owszem oszczędny to on nie jest ale za to rodzinny pełną gębą – stąd też obecności mojej rodzinki w komplecie na
kolejnych zlotach

StarszyWajchowy

StarszyWajchowy

Model: 2011 GT California Special; 460 KM – tuned by HD-Customs.pl Kolor czarny

Mój pierwszy Mustang i na pewno nie ostatni. Uwielbiany przez moje dwie Damy – Żonę i Córkę

Używany przeze mnie:
– jako generator adrenaliny
– jako uspokajacz nerwów, gdy atmosfera się zagęszcza i jest potrzeba upuszczenia „krwi”
– do wożenia córki do szkoły, bo innym autem nie chce jeździć
– do jeżdżenia na Zloty, Spoty, by spotykać innych, chorych na tę samą chorobę wspaniałych ludzi
– do budzenia sąsiadów i wzbudzania alarmów w ich samochodach
– by mieć w co ładować nowe Mody 🙂

Cyryl

Cyryl

Kiedy z fabryki wyjechał pierwszy Mustang miałem 6 lat. Już wtedy postanowiłem, że jak będę duży, to kupię sobie takie auto. Marzenia się spełniają. W 2007 roku kupiłem „nówkę sztukę” GT Premium. Fabrykę poprawiłem sportowymi hamulcami DBA, wydechem Borla i skórą na desce, podłokietniku i tylnym podszybiu. Co mnie kręci? Klasyczna linia, arogancki stosunek do aerodynamiki, zniewalające brzmienie amerykańskiej V-ósemki i narowistość dzikiego konia. Jestem na tyle związany emocjonalnie z moim stangiem, że na pewno się z nim nie rozstanę, natomiast nie wykluczam zakupu kolejnego.

Strona 1 z 1112345...10...Ostatnia »